FRANCUSKI BISKUP PRÓBUJE ROZWIĄZAĆ ZAGADKĘ „MÓWIĄCEGO DRZEWA”
Jjiskup Tepano Jaussen był człowiekiem wykształconym, światowym, o wszechstronnych zainteresowaniach. Interesował się historią, geografią, etnografią. Kariera duchowna, zwłaszcza w Kongregacji Św. Serca, nie dawała mu jednak nigdy dość okazji ani czasu na praktyczne spożytkowanie tych zainteresowań i amatorskich studiów. Dlatego też z entuzjazmem przyjął nominację na pierwszego wikariusza apostolskiego Oceanii z siedzibą na Tahiti.
Tam, z dala od swych przełożonych, pomimo zaabsorbowania sprawami kościelnymi, stał się on na tyle niezależny, iż mógł sobie zorganizować życie tak, aby znaleźć nieco czasu na swoje zamiłowania naukowe. Od czasu przybycia na Tahiti szczególne zainteresowanie wzbudzały w nim ludy polinezyjskie. Zbierał więc różne fakty z ich życia, obserwował zwyczaje, badał język. Chętnie rozmawiał i radził się odwiedzających te strony podróżników i badaczy, podejmując ich w swej rezydencji i prowadząc z nimi rozmowy naukowe. Jednym z nich był Mikołaj Mikłuchc-Ma-kłaj, słynny podróżnik rosyjski, który płynąc na Nową Gwinee zatrzymał się przez kilka dni na Tahiti.
Po południu 21 lipca 1871 r. do rezydencji biskupiej przybiegł goniec z pilnym listem od plantatora Bran-dera. Od progu już podniecony krajowiec informował Jaussena, że od godziny 3 stoi na redzie przystani w Papeete” jakiś obcy statek, który przywiózł na swym
