WYPRAWA FRANCUSKO-BELGIJSKA PODĄŻA ŚLADAMI LA P£ROUSE’A
W pewne słotne, marcowe przedpołudnie 1934 r. niewielki bretoński port Lorient, punkt wyjścia wielu chlubnych wypraw francuskich, był widownią niecodziennej ceremonii. Przy nabrzeżu stał przycumowany nowiutki okręt francuskiej marynarki wojennej ,,Ri-gault-de-Genouilly”, zbudowany w celu utrzymywania stałej łączności pomiędzy metropolią a jej zamorskimi koloniami. Opuścił on dopiero co dok stoczni z poleceniem udania się w swą pierwszą podróż do Oceanii. Przy tej okazji okręt miał zabrać na swój pokład członków francusko-belgijskiej wyprawy naukowej, udającej się na Wyspę Wielkanocną.
Okręt żegnano uroczyście, zgodnie z tradycjami tego historycznego portu. Ze szczytu ambony wzniesionej na samej krawędzi portowego basenu ksiądz błogosławił odpływających w daleką drogę. Tak jak przed półtora wiekiem ich poprzednicy pod wodzą La Perouse’a, tak samo teraz uczeni francuscy odpływali na pokładzie okrętu wojennego.
W ciągu czteromiesięcznej żeglugi okręt zawinął do szeregu portów zachodnioafrykańskich i południowo-amerykańskich skąd ruszył on w kierunku lodowców Ziemi Ognistej. Tam spadł na wyprawę dotkliwy cios w postaci śmierci jednego z jej członków, wybitnego archeologa Charlesa Watełina. Pomimo podeszłego już wieku, uczony ów zachował młodzieńczy zapał do wszystkiego, co pachniało przygodą. Ta jego cecha skłoniła go prawdopodobnie do udziału w uciążliwej
